Jak rozpoznać zlecenie, którego nie będziesz chciał się podjąć?

Freelancerzy często spotykają się ze zleceniami, które już od samego początku budzą w nich niepokój. Czasem nic nie wróży niebezpieczeństwa, ale zaraz po oddaniu przekładu i wystawienia rachunku, kontakt z klientem się urywa i pozostajemy bez zapłaty.

Jest wiele czynników, które świadczą o tym, że zlecenie może być dla Ciebie źródłem kłopotów. Oto one:

1. Osoba, która zamawia.

Zlecenia, które przyprawią Cię o szybsze bicie serca (i to wcale nie z podekscytowania), są zamawiane przede wszystkim przez klientów indywidualnych, a nie firmy. Jeśli problem pojawia się podczas współpracy z klientem firmowym, to jest to zwykle osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą.

2. E-mail.

Adres przypomina te, które trafiają do spamu – na pewno nie jest imieniem i nazwiskiem.

3. Brak informacji kontaktowych.

Zwykle nie posiadasz żadnych informacji na temat osoby, która zamawia tłumaczenie, oprócz jej adresu e-mail. Jeśli w procesie zamówienia trzeba podać jakieś dane, taka osoba podaje fałszywe lub urywa kontakt.

4. Znajomość języka polskiego (lub języka, z którego ma być tłumaczenie).

W wiadomościach od takiej osoby jest mnóstwo błędów. Teksty mogą być tłumaczone za pomocą automatycznego translatora i trudno je zrozumieć. To szczególnie dziwne wtedy, gdy pisze ktoś z Polski. Osobiście mam się na baczności za każdym razem, gdy nowy klient przyśle mi e-mail z błędami ortograficznymi – zapowiada to problemy na każdym etapie współpracy.

5. Metoda płatności.

Klient proponuje metodę płatności, która nie pozwala na jego identyfikację. Może to być na przykład przekaz pieniężny lub inna metoda, której nie stosujesz podczas współpracy z innymi.

6. Ilość tekstu i czas na jego przetłumaczenie.

Dokument jest zwykle obszerny, ale podejrzany wykonawca daje na przetłumaczenie dużo czasu. To kusząca perspektywa dla wielu tłumaczy, bo mogą sobie rozłożyć pracę na wiele dni.

7. Cena nie gra roli.

Jeśli klient decyduje się na każdą cenę, jaką zaoferujesz i nie negocjuje, to sytuacja jest zbyt piękna, by mogła być prawdziwa. Wygląda na to, że trafiłeś na milionera i dobroczyńcę w jednej osobie.

8. Temat dokumentów do przetłumaczenia.

Tutaj zaczynasz naprawdę podejrzewać, że z klientem jest coś nie tak. Jeśli tekst jest na temat terroryzmu, rasizmu, wojny lub narkotyków. Materiały mają być użyte na przykład jako ulotki lub jako element wykładów. Projekt jest szlachetny (według klienta) i ma złapać Cię za serce.

Wniosek

Pamiętaj, że bardzo rzadko zdarzają się prawdziwe okazje w branży tłumaczeniowej. Jeśli wszystko wskazuje na to, że wykonanie zlecenia wiąże się z problemami, ale może przynieść Ci bardzo duże zarobki, powinieneś odpuścić. Ludzie szukający takich tłumaczeń są uparci i będą potrafili Cię namówić do wykonania ich zlecenia.